PFE: Witaj Julian!

Może na sam początek powiesz nam czym się na co dzień zajmujesz? Jest to muzyka, czy może zatrudnienie w innej branży?

Julian: Muzyka to całe moje życie. A na poważnie teraz. Przez 5 lat pracowałem w białostockim Radiu Akadera. Na antenie prowadziłem m.in. audycję „Nieznane – Zapomniane”, w której oprócz polskich przebojów prezentowałem niejednokrotnie konkursowe utwory eurowizyjne, były też specjalne wydania programów. Wcześniej ukończyłem szkołę aktorską Lart StudiO w Krakowie oraz Studium Wokalno – Aktorskie w Białymstoku, gdzie w 2015 roku uzyskałem tytuł aktora scen muzycznych.

Obecnie skupiam się wyłącznie na muzyce. Mogę zdradzić, że trwają już prace nad moim kolejnym singlem. A co będzie dalej? Los pokaże. Póki co stawiam na rozwój i pracę twórczą.

PFE: Doszły nas słuchy, że zgłosiłeś swoją kandydaturę na preselekcje San Marino. Dlaczego akurat ten kraj wybrałeś?

Julian: Żeby Valentina Monetta nie wystartowała raz piąty (śmiech). Na serio, zdecydowałem się zgłosić z prostego względu – preselekcje są otwarte. Chcę spróbować swoich sił. Traf chciał, że kilka miesięcy temu nagrałem cover utworu „Hero” Charlotte Perrelli – i to właśnie ten numer zgłosiłem. Moim marzeniem jest udział w Eurowizji.

Niejednokrotnie w wywiadach podkreślam, że mam szczęśliwe życie. Wiele z moich marzeń już się spełniło. Może teraz czas właśnie na to? Będę próbować za każdym razem, kiedy tylko nadarzy się okazja.

PFE: Zgłaszając swój cover do preselekcji, na pewno interesujesz się lub miałeś styczność z Eurowizją. Co sądzisz o samym konkursie?

Julian: Eurowizja towarzyszy mi od najmłodszych lat. Każdy kto mnie zna wie, że żyję Eurowizją. Czerpię z niej bardzo wiele. Dla mnie jest bardzo inspirująca. Dzięki niej mogę poznawać artystów z różnych stron świata i ich twórczość. Eurowizja – to największe widowisko muzyczne na świecie. Czasami kapryśne, czasami przaśne, ale zawsze wyjątkowe. Mega produkcja. Tydzień eurowizyjny w maju każdego roku, to tydzień bez pracy – zawsze biorę wolne, urządzam domówki tematyczne i śledzę poczynania reprezentantów praktycznie 24 godziny na dobę. 😀

Cieszę się, że Eurowizja wyszła z kryzysu, kiedy to poziom konkursu był dość niski. Wróciły świetne produkcje, urzekające głosy i ciekawe osobowości. Cieszę się również, że postrzeganie Eurowizji w Polsce, jak i podejście nadawcy publicznego zmienia się in plus.

PFE: A jeżeli chodzi o Polaków reprezentujących nasz kraj na Eurowizji. Która z propozycji jest według Ciebie najlepsza i dlaczego?

Julian: Co roku bardzo mocno kibicuję artystom reprezentującym Polskę. Trudno jest mi wskazać jedną najlepszą propozycję. Każda na swój sposób była wyjątkowa. Uważam też, że nigdy nie daliśmy plamy, nie zbłaźniliśmy się.  A czego nam zabrakło? Myślę, że właściwego podejścia, zaangażowania w to wydarzenie najlepszych producentów i ekspertów odpowiedzialnych za prezentację sceniczną. Zabrakło też po prostu przebojowych utworów.

Skoro mam wybrać najlepsze moim zdaniem występy i artystów reprezentujących Polskę, to wygląda to następująco: Edyta Górniak, Kasia Moś, Michał Szpak, Isis Gee.

PFE: Jakie masz plany związane z muzyką na najbliższe lata?

Julian: Tak jak już wspomniałem, obecnie pracuje ze wspaniałymi producentami z wytwórni Delphy Records nad kolejnym już singlem. Być może ujrzy on światło dzienne jeszcze w tym roku. A co dalej? Z całą pewnością będę dążył do wydania długogrającego albumu (moja EP ukazała się w 2016 roku). Chciałbym też zagrać serię koncertów. Na pewno w przyszłym roku usłyszeć mnie będzie można na kilku festiwalach.

PFE: Masz swoich ulubionych artystów, którzy inspirują Cię do tworzenia muzyki?

Julian: Artystów, którzy mnie inspirują jest bardzo wielu. Tak więc wymienić ich wszystkich… Frank Sinatra, Wojciech Młynarski, Elżbieta Wojnowska, Jacek Bończyk, Ed Sheeran, Michael Buble czy Joy Fleming.

Julian Lesiński, fot. Wojciech Szubzda

PFE: Którzy eurowizyjni artyści z ostatnich lat są Twoimi ulubionymi?

Julian: Dami Im, Iveta Mukuchyan, Poli Genova, Helena Paparizou, Roger Cicero, Jamala, Kristian Kostov, Mans Zelmerlow, Loreen, Ann Sophie, Lisa Angell, Guy Sebastian, Magdalena Tul, Charlotte Perrelli, Sergej Ćetković i jeszcze kilkoro innych artystów.

PFE: Co jest dla Ciebie ważniejsze podczas występu: piosenka czy wygląd sceniczny?

Julian: Na każdy występ, a w szczególności eurowizyjny składają się obie te rzeczy. Dla mnie jednak najważniejsza jest piosenka i jej wykonanie live, interpretacja oraz aranżacja. Wygląd sceniczny jest ważny, ale bez dobrego utworu nie przełoży się on na sukces.

PFE: Chciałbyś w przyszłości zostać reprezentantem Polski na Eurowizji?

Julian: Oczywiście! Byłby to dla mnie olbrzymi zaszczyt. Warunek jaki sobie stawiam – to dobra piosenka. Jeśli TVP ogłosi regulamin wyboru reprezentanta i zorganizuje Krajowe Eliminacje – zgłoszę się. Będę próbował. Chcę spełniać swoje marzenia – wierzę, że w przyszłości mi się uda. Wiem, że będzie ciężko, bo jestem tzw. „no name’em”, ale Eurowizja już niejednokrotnie udowodniła, że artyści rozpoczynający karierę na wielkiej estradzie niejednokrotnie lepiej się prezentowali niż ich dużo starsi i bardziej doświadczeni koledzy. Ja robię swoje – małymi kroczkami – powoli, a dokładnie. Od dłuższego już czasu przyświecają mi słowa śp. Zbigniewa Wodeckiego – „… jak ktoś jest zdolny i ma swoje w sercu, to niech nie idzie na lep komercji, popularności, bo Cię wycisną i wyrzucą po dwóch latach. Trzeba robić, to co człowiek ma w sercu.”  I uznajmy, że tego się trzymam. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować bardzo dobry utwór, który da mi to przepustkę chociażby do preselekcji. Trzymajcie kciuki!

PFE: Dziękujemy za możliwość zadania kilku pytań. Życzymy powodzenia na dalszej ścieżce konfrontacji z muzyką. Mamy nadzieję, że będziemy mogli oglądać Cię na ekranach już w maju 2018 roku!

Julian: Dziękuję za wywiad. Pozdrawiam całą redakcję i czytelników portalu polscyfanieurowizji.pl! 🙂

Julian Lesiński

A my odsyłamy do najnowszego singla Juliana Lesińskiego!

Miłego słuchania!

 

Komentarze z Facebooka