Australijska telewizja SBS ogłasza, że swojego reprezentanta na Eurowizję w Lizbonie wybiorą wewnętrznie. Czwarty w historii występ Australii zostanie przygotowany przez nadawcę SBS i nie będzie wyłoniony przez preselekcje. Wbrew pogłoskom o organizacji selekcji, Australijska publika ponownie nie będzie miała wpływu na wybór eurowizyjnego reprezentanta. Nie podano konkretnej przyczyny takiej decyzji, jednak zauważmy, że Australia leży w pięciu różnych strefach czasowych.

Dotychczasowy system okazuje się trafny, gdyż wszystkie australijskie piosenki znalazły się w pierwszej dziesiątce. Kraj ten transmituje Eurowizję od 1983 roku, a uczestniczy w niej od 2015, kiedy Guy Sebastian z piosenką “Tonight again” zajął 5. miejsce. Rok później, Dami Im z “Sound of silence” zajęła 2. miejsce, pomimo bycia faworytką jurorów. Natomiast w 2017 roku Isaiah z “Don’t come easy” zajął 9. miejsce, co jest najgorszym wynikiem Australii.

Co sądzicie? Czy do wygranej Australia potrzebuje narodowych preselekcji? A może dotychczasowy system wyboru jest dobry?

Komentarze z Facebooka