#wywiad: Girls on Fire o „Sile Kobiet”, walce o prawa i aferze w Opolu!

Girls on Fire to nowy zespół, który podbił Opole i wywołał niemałe zamieszanie!

Trio G.o.F. tworzą: Joanna Cholewa, Marta Dzwonkowska i Monika Wiśniowska-Basel. Były finalistkami III edycji programu X Factor, a podczas tegorocznego Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wygrały Karolinkę – Nagrodę im. Anny Jantar, za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie Debiuty. Ich piosenka „Siła Kobiet” wywołała skandal. Dlaczego? Co mówią o tej piosence, aferze w Opolu i dalszych planach? Zapraszamy na nasz najnowszy wywiad!

PFE: Jak czułyście się po zwycięstwie w Opolu? Spodziewałyście się tego?

Girls on Fire: Byłyśmy mile zaskoczone. To bardzo prestiżowa wygrana, tym bardziej, że otrzymana w tak niesprzyjającej nam atmosferze…  Wygrałyśmy w Opolu tak naprawdę dwie nagrody:  „Karolinkę” – główną nagrodę im. Anny Jantar w Debiutach i nagrodę SAWP dla Najlepszego Wykonawcy w Konkursie Debiuty. Niestety o jednej nagrodzie nie wspomniano w ogóle (nie doszło do transmisji z wręczenia), a drugą – główną próbowano „wygumkować” w Wiadomościach TVP. To było bardzo przykre. Dlatego w ramach protestu zakleiłyśmy naszej „Karolince” usta czarną taśmą. Media szeroko o tym pisały.

PFE: Co chcecie przekazać piosenką „Siła Kobiet”? Dlaczego zdecydowałyście się właśnie na ten temat?

Girls on Fire: Chcemy dać motywacyjnego kopa wszystkim kobietom! Bo kobiety są mądre, silne, bogate wewnętrznie, a za mało w siebie wierzą. Z piosenką „Siła Kobiet” jesteśmy zapraszane na wiele imprez i konferencji kobiecych, także w roli prelegentek. Wrocławianki biegły maraton w rytm tego utworu. Piosenka została także uznana za hymn „parasolek”. Sam teledysk otrzymał nominację do nagrody Yach Film Festiwal. Piosenka i klip poruszają ważne i aktualne tematy losów i praw kobiet na całym świecie. „Siła Kobiet” to także opowieść o nas samych – pracowitych i wytrwałych dziewczynach, które wydały płytę bez wytwórni, jeszcze wówczas bez managera, bez zaplecza branżowego, za to z wielkimi marzeniami i siłą przyjaźni. I udowodniłyśmy, że warto spełniać te marzenia!

PFE: Wasz utwór został nieoficjalnym hymnem na czarnych protestach. Daje to dodatkową promocje zespołowi czy stawia zespół w złym świetle?

Girls on Fire: Tu nie chodzi o promocję, tylko o prawdę! O to, aby być wiernym sobie i swoim ideałom. Jesteśmy zespołem muzycznym, w muzyczny sposób dołożyłyśmy swoją cegiełkę „w sprawie”. Zresztą to nie koniec – 2 lipca kobiety znów zaprotestowały w ochronie własnej godności i bezpieczeństwa.

PFE: Czy od momentu osiągnięcia wysokiego miejsca w programie X-Factor wasza kariera potoczyła się tak jak byście chciały? Taki program daje tylko chwilowy rozgłos, a wy zdecydowałyście się na debiutancki album dopiero po 5 latach.

Girls on Fire: Owszem, minęło trochę czasu, ale był to bardzo owocny czas. Sporo koncertowałyśmy, odkładając pieniądze na płytę. Powstawały teksty piosenek, melodie „do szuflady”. Zagrałyśmy też kilka ważnych imprez takich jak World Games, czy Sylwester na wrocławskim rynku transmitowany przez WP. Kiedy byłyśmy wreszcie gotowe – wydałyśmy płytę 8 marca 2017  roku, a więc właśnie w Dzień Kobiet! I wtedy otworzyły się nowe ścieżki. Zagrałyśmy kilkadziesiąt koncertów z tym materiałem, m.in. także w Polskim Radio w Warszawie  i wrocławskim Radio Ram. Piotr Metz, Marek Niedźwiecki, Marek Sierocki wypowiedzieli się bardzo przychylnie o tym krążku. „Siła Kobiet” stała się płytą tygodnia w Radio Wrocław. Po występie w Opolu zyskałyśmy też przychylność Kuby Wojewódzkiego, który na łamach Polityki opisał nas jako „największe zwyciężczynie Opola”.

PFE: Zgłosiłyście się do tegorocznych Krajowych Eliminacji. Niestety, utwór nie znalazł się wśród utworów finałowych. Czujecie zawód, liczyłyście, że wasza piosenka ma szanse się sprawdzić czy raczej podchodziłyście do tego z dystansem i spodziewałyście się tego?

Girls on Fire: Pracujemy ciężko od lat i każde działanie G.o.F. nie jest efektem przypadku. A tym samym, jesteśmy przyzwyczajone do tego, że nie zawsze wszystko musi się udać, nie każde drzwi otwierają się tak, jak byśmy sobie to wymarzyły. Tegoroczna Eurowizja zainteresowała nas przede wszystkim ze względu na temat: All Aboard! (Wszyscy na pokład!). Napisałyśmy piosenkę „Break the Walls”, aby skłonić ludzi do refleksji na temat tego, co nas łączy, a nie rożni! Bo ostatnio sporo tych różnic pomiędzy nami… za dużo!

PFE: Z jakiego powodu zgłosiłyście się do Krajowych Eliminacji? Dla rozgłosu czy może to chęć pokazania się ponownie na dużej scenie?

Girls on Fire: To duży i znany festiwal, artyści tam występujący prezentują przeróżne kierunki artystyczne. A my lubimy nowe wyzwania. Pomysłów nigdy nam nie brakuje! Pomyślałyśmy sobie: czemu nie?

PFE: Czy widziałybyście się w roli reprezentantek Polski na Eurowizji?

Girls on Fire: To inni decydują o tym, czy dany artysta zakwalifikuje się do dalszych etapów, więc nie naszą rolą jest taka ocena. Ale na pewno po tym co zdarzyło się w Opolu, przekonałyśmy się o tym, że mamy w sobie ogromną siłę! Mimo hejtu i trudności, potrafimy sprostać wyzwaniu, wyjść na scenę, zaśpiewać… i sądzimy, że emocjonalnie byłybyśmy sobie w stanie poradzić z taką odpowiedzialnością, jaką jest reprezentowanie swojego kraju w Europie. A propos: pozdrawiamy bardzo serdecznie naszych piłkarzy! My także kibicowałyśmy muzycznie już w 2016 roku poprzez nasze „Klątwę Szwajcara” i „Klątwę Portugalską”, a w tym roku skomponowałyśmy specjalny utwór „Niepokonani”, do którego klip powstał na wrocławskim stadionie. To, że reprezentacji kiepsko poszło tym razem, każdy wie, ale też to jaki popis dali internauci pozostawia wiele do życzenia… i tak zwyczajnie po ludzku trzymamy kciuki za nich, żeby się szybko podnieśli i działali dalej. Siła kobiet przekazuje siłę mężczyznom!

PFE: Interesujecie się Eurowizją? Macie jakiś ulubionych artystów z tego konkursu?

Girls on Fire: Pewnie! Interesujemy się światem muzyki dość mocno, jest nam to bliskie! Tak jak powiedziałyśmy w wywiadzie dla Plejady: Eurowizja zmierza w bardzo ciekawym kierunku, a izraelska laureatka Neta Barzilai pokazuje również, że w kobietach jest siła, która potrafi prowadzić do zmian stereotypów i przemian kulturowych!

PFE: Zamierzacie powrócić do Krajowych Eliminacji w następnych latach?

Girls on Fire: Nie mówimy tak, nie mówimy nie! W tej chwili sporo się dzieje, tworzą się plany na najbliższy czas, na pewno będzie wiele niespodzianek muzycznych.

PFE: Jakie macie plany na rozwój zespołu?

Girls on Fire: Najbliższy cel – kolejna płyta! Dużo muzyki, koncerty, to przecież zespół muzyczny i o muzykę przede wszystkim nam chodzi.

PFE: Czy Wasze następne albumy pójdą również w stronę ambitnych brzmień oraz praw kobiet czy zamierzacie coś zmienić? W X Factor udowodniłyście że jesteście różnorodne i wszechstronne. Odnajdujecie się w wielu rodzajach muzyki.

Girls on Fire: Dziękujemy za miłe słowo o X Factor. Jesteśmy różne, zmienne, dynamiczne, czasem liryczne – jak to kobiety! Jesteśmy także wierne swoim ideałom i chcemy mówić o sprawach ważnych. Nowe kompozycje już się tworzą, śledźcie nasz profil na facebooku!

PFE: Opowiedzcie, jak się poznałyście i jak długo działacie razem. Skąd wziął się pomysł na nazwę Waszego trio?

Girls on Fire: Nasza nazwa zawsze powodowała kontrowersje, jeszcze w  X Factor Czesław Mozil powiedział „to najdziwniejsza nazwa zespołu, jaką w życiu słyszałem”. Potem Alicja Keys wyprodukowała swoją słynną „Girl on Fire” (którą zresztą wykonałyśmy w dogrywce X Factor) przykrywając w wyszukiwarkach wszelkie nasze działania muzyczne, dlatego zaczęłyśmy używać skrótu G.o.F. dla prostszej identyfikacji. Ostatnio podczas opolskiego hejtu ktoś życzliwie i żartobliwie zamienił literki na GRILS on Fire, dziewczyny grillowane (śmiech) coś w tym jest, faktycznie nie odpuszczali nam prawicowi internauci z katolickich ugrupowań. Ale to głównie dlatego, że niewiele chciano zrozumieć z tego, co mamy do powiedzenia i posługiwano się manipulacją faktów. W każdym razie, nazwa spełnia swoje zadanie – nie pozostaje obojętna i raczej łatwo ją zapamiętać

PFE: Czy chciałybyście podzielić się jakąś ciekawostką na temat Waszego zespołu z Naszymi czytelnikami?

Girls on Fire: Ciekawostka? Jesteśmy przyjaciółkami na śmierć i życie! Często żartujemy sobie, że wiemy o sobie takie rzeczy… że musimy się już do końca życia przyjaźnić, aby utrzymać je w dyskrecji (śmiech). Podczas pracy potrafimy przegadać połowę próby, zapominając o całym świecie! Uwielbiamy wspólne zakupy, wypady na weekendy, świętowanie swoich urodzin. Dużo się wygłupiamy, mamy do siebie dystans.  To piękna sprawa taka przyjaźń: „na śmierć i życie”!

Komentarze z Facebooka

Przejdź do paska narzędzi