#wywiad – Dziewanna – prawdziwa perła folkowej muzyki – w kilku słowach o swoim najnowszym utworze, Eurowizji i planach na najbliższą przyszłość!

Pochodzi z Beskidów. Jest wokalistką i kompozytorką, przez kilka lat współtworzyła zespół Othalan. Najlepiej czuje się w szeroko pojętej muzyce folkowej. Jest laureatką lub finalistką licznych konkursów muzycznych. Dziewanna w swojej twórczości wykorzystuje elementy typowe dla muzyki dawnej. Inspiruje się cyklem wiedźmińskim, kulturą średniowieczną, dorobkiem romantycznych poetów, góralszczyzną oraz mitologią słowiańską i skandynawską. W naszym wywiadzie odpowiedziała na kilka pytań związanych ze swoją twórczością, ale również z Eurowizją.

 

Polscy Fani Eurowizji:  Witaj, Agnieszko! Na samym wstępie chcielibyśmy nawiązać do najnowszego wydanego przez Ciebie utworu. Jakie są Twoje osobiste odczucia odnośnie  do „Zawiei”; dlaczego słuchacz, fan klimatów folkowych, powinien zwrócić uwagę na ten niespełna trzyminutowy klip? Opowiesz coś o kulisach powstawania teledysku i samej ścieżki dźwiękowej? Co było Twoją największą inspiracją?

Dziewanna: Myślę, że zdecydowana większość z nas lubi czasami zatrzymać się, pobyć z samym sobą przez chwilę, posłuchać wewnętrznego głosu. Nie zawsze mamy na to czas w XXI wieku. „Zawieja” to opowieść o tym, co było, jest i będzie. O duchach przodków, które nad nami czuwają, naszych smutkach i radościach, o nieodkrytych jeszcze tajemnicach. Opowieść bez słów. Trudno mi obiektywnie stwierdzić, co powinno zwrócić uwagę słuchacza, nie rozpatruję tego w kategoriach „powinności”. Ale jeśli ktoś poczuł choć przez moment chęć zbliżenia się do świata, który odszedł w niepamięć, powrotu do tej „niepamięci” – bardzo się cieszę.

Muzyka powstała spontanicznie. Przez kilka dni czułam jakiś niepokój twórczy, więc usiadłam, wzięłam do ręki instrument i zaczęłam grać. Duża część zresztą powstała już w studiu nagraniowym, pod wpływem adrenaliny, którą zawsze wtedy odczuwam. Przydała się też przy nagraniach teledysku, odrobinę nas rozgrzewała, bo kręciliśmy – dosłownie – w trakcie zawiei. To nie było zamierzone, ale dzięki temu miałam tytuł! A co do inspiracji – jestem fanką serialu „The Vikings” i muzyki wczesnośredniowiecznej. Te fascynacje pomogły mi uchwycić nordycki surowy klimat.

Najnowszy utwór Dziewanny, o którym mowa – “Zawieja”. [youtube.com]

PFE: Każdy Polak zafascynowany klimatami wiedźmińskimi z niecierpliwością wyczekuje produkcji Netflixa. Wiemy również, że w swej twórczości nawiązujesz do sagi o Wiedźminie. Jak uważasz, kogo producenci powinni zatrudnić, by jak najlepiej oddać klimat wymalowany piórem Sapkowskiego?

Dziewanna: Jako, że rozmawiamy o muzyce, wypowiem się na temat oprawy dźwiękowej. Jeśli chodzi o kompozytorów zagranicznych, sądzę, że James Horner wspaniale oddałby ten klimat. Ale i na naszym podwórku jest wielu utalentowanych kompozytorów. Nasuwa mi się na myśl Marcin Przybyłowicz, który zapewne świetnie by się tu spisał. Sądzę, że i Krzesimir Dębski wniósłby wiele. Muzyka ze „Starej baśni” – mimo upływu lat – niezmiennie mnie zachwyca.

Utwór Dziewanny osadzony w wiedźmińskim klimacie osiągnął ogromny sukces i podbił wiele serc. [youtube.com]

PFE: Jakie masz plany na najbliższy czas? Możemy oczekiwać płyty, singla? Będziemy mogli Cię gdzieś usłyszeć na żywo?

Dziewanna: Plany są długoterminowe i ambitne, a czy wszystkie uda się zrealizować – czas pokaże. Za jakiś czas ukaże się teledysk do mojego kolejnego utworu nawiązującego do wiedźmińskiego świata (tym razem nie tak bezpośrednio) pt. „Wilczysko”. Piosenka prawdopodobnie pojawi się na płycie, którą nagrywam od pewnego czasu. Jeśli chodzi o występy, myślę, że 2019 r. będzie koncertowy. O szczegółach informuję na moim fanpage’u. Najbliższy koncert odbędzie się we Wrocławiu 9 marca w ramach Folk Metal Night – zapraszam! Z innych ciekawostek: szlifuję swoje umiejętności w zakresie gry na instrumentach historycznych. Szczególnie upodobałam sobie smyczkowe. Debiut już mam za sobą – mój najnowszy instrument, kemencze, można usłyszeć (i zobaczyć) w utworze „Zawieja”. Oprócz tego regularnie biorę udział w różnego rodzaju konkursach i festiwalach muzycznych. Uważam, że jest to bardzo rozwijające. Poznaję też dzięki temu kolejnych wspaniałych ludzi.

Agnieszka Suchy – Dziewanna [fot. Bubusława Górny]

PFE: Chcielibyśmy teraz zapytać Cię o rzeczy związane stricte z Eurowizją. W jednym z poprzednich artykułów, w którym wspomnieliśmy o twórczości grupy Othalan, której byłaś członkinią, umieściliśmy dwa polskie występy na tym konkursie. Oba tyczyły się polskiego folkloru i tradycji naszej ojczyzny. Co sądzisz o utworze „My Słowianie”, który został okrzyknięty przez media seksistowskim? Jako weteranka klimatów folkowych poczułaś się urażona, czy może wręcz przeciwnie – dumna, że taki  występ zaprezentowano na arenie międzynarodowej pod polską flagą?

Dziewanna: Ani urażona, ani dumna. Nie jestem emocjonalnie związana z tym utworem, wykonaniem, w związku z czym nie oceniam tego w takich kategoriach. Warto też podkreślić, że nawiązywanie do folkloru w muzyce ma różne oblicza. Klimaty, w których się poruszam, nie mają nic wspólnego z tym konkretnym. Podążam inną ścieżką.

PFE: Czy jest może jakiś zespół, wokalista, który świetnie zaprezentowałby polski folklor w Konkursie Piosenki Eurowizji? Czy uważasz, że pójście w tym kierunku przyniosłoby sukces? Co sądzisz o samym konkursie?

Dziewanna: Myślę, że tych muzyków jest  całkiem sporo. Moja pierwsza myśl powędrowała w kierunku zespołu „Tołhaje”, którego utwory można usłyszeć m.in. w serialu „Wataha” (czekam na kolejny sezon). Niezwykły klimat przyprawiający mnie o ciarki, kreatywność twórcza, profesjonalizm. Trzymam kciuki za tę grupę.                  „Eurowizję” oglądam regularnie: uważam, że festiwal z roku na rok rozwija się i – pomijając typowo komercyjne utwory – jest też wiele ciekawych propozycji muzycznych. Wykonawcy z różnych rejonów Europy coraz bardziej otwierają się na etniczne klimaty – wystarczy przypomnieć sobie Jamalę, zwyciężczynię Eurowizji z 2016 r., choć w jej przypadku możemy raczej mówić o pewnych elementach utrzymanych w tej stylistyce, nie o całym występie. Zapadł mi w pamięć także węgierski wokalista Joci Pápai, który w trakcie swojego występu w 2017 r. zaprezentował również – wraz z towarzyszącą mu kobietą – taniec tradycyjny. Trudno mi jednak ocenić, na ile folk w bardziej tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia „sprawdziłby się” w tym konkursie. Pojawia się też pytanie, czy sami wykonawcy chcieliby wziąć udział w eliminacjach, bo nie każdy zamierza iść w tym kierunku. A co do reprezentantów naszego kraju – tak poza folkiem – chętnie zobaczyłabym w konkursie Organka.

Agnieszka Suchy – Dziewanna [fot. Karolina Francuz]

PFE: Jak to się właściwie zaczęło, że sięgnęłaś po nutę nordycką?  Jak odkryłaś swoje zamiłowanie do tamtejszej kultury?

Dziewanna: Skandynawskie dźwięki przygrywają mi w sercu od dawna. To m.in. dzięki Wardrunie zainteresowałam się – już jakiś czas temu – kulturą nordycką. Poczułam, że muzyka mi nie wystarcza, chciałam dotrzeć do źródła, poznać mentalność tych, którzy tak pięknie potrafią opowiadać o zamierzchłych czasach. Czytam sporo książek, zarówno naukowych, jak i popularnonaukowych; odkrywają przede mną coraz więcej tajemnic. Zwieńczeniem tych fascynacji był mój wyjazd do Norwegii. Turkusu tamtejszych wód i zapachu fiordów nie zapomnę nigdy.

PFE: Jak uważasz, dlaczego polski folklor nie jest tak popularny jak na przykład nordycki?

Dziewanna: Do popularności nordyckiego folkloru z pewnością w wysokim stopniu przyczyniły się książki utrzymane w tych klimatach, a także produkcje filmowe oraz seriale nawiązujące do dziejów wikingów. Nie znaczy to oczywiście, że w polskiej kulturze mało jest śladów naszego folkloru, jednak sądzę, że dopiero niedawno – jako społeczeństwo –  zaczęliśmy bardziej „otwierać się” na poszukiwanie tych tropów. Wzrost popularności to jednak kwestia czasu. „Wiedźmin” okazał się fenomenem kulturowym na skalę światową, a przecież rodzimego folkloru w nim nie brakuje. Zaczynają się nim interesować osoby z innych krajów, co widać chociażby na forach internetowych, w mediach społecznościowych. Myślę, że pod tym względem nasza kultura będzie miała jeszcze swoje pięć minut.

PFE: Czego Ci życzyć na koniec?

Dziewanna: Niesłabnącej motywacji do pracy. Weny. Spełnienia artystycznego i przecierania nowych szlaków… oraz scen. 🙂

Dziękujemy bardzo serdecznie Agnieszce za interesujący wywiad i życzymy sukcesów!

Do zobaczenia pod sceną na koncertach!

Obrazek wyróżniający: Fot. Katarzyna Mikołajczak

Komentarze z Facebooka

Przejdź do paska narzędzi