Co chce nam przekazać Hatari?

   Czy w tym roku powtórzy się sytuacja z 2017, kiedy to rosyjska piosenkarka Julia Samojłowa nie mogła wjechać na teren Ukrainy? Wszystko wskazuje na to, że może tak się stać i już zostały podjęte kroki w tej sprawie. Tym razem chodzi o zakaz wjazdu do Izraela dla islandzkiego zespołu Hatari.

 Zaledwie jeden dzień po wygranej Hatari w Söngvakeppnin ich występ wywołał debatę na arenie międzynarodowej. Członkowie zespołu od kiedy tylko zgłosili się do islandzkich preselekcji na Eurowizję 2019 nie ukrywali swoich poglądów na temat sytuacji Palestyńczyków w Izraelu, którzy według nich są dyskryminowani w tym kraju. Organizacja Israel Law Center, która walczy z terroryzmem i pomaga ofiarom terroru złożyła już wniosek do izraelskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aby nie pozwolić na wjazd Hatari na teren ich państwa. Obawiają się, że zespół wykorzysta swój pobyt do protestów przeciwko Izraelowi. Dyrektor Israel Law Center napisał między innymi, iż Islandia już rok temu po wygranej Netty Barzilai chciała zbojkotować Konkurs Piosenki Eurowizji oraz, że osoba, która publicznie głosi bojkot Izraela nie powinna mieć prawa wjazdu do ich kraju.

   Jeszcze przed wygraną preselekcji w Islandii Hatari wzywało premiera Benjamina Netanjahu, aby stoczył z nimi pojedynek zapaśniczy w islandzkim stylu zwanym „glima”. Jeśli zespół zwycięży to chcą otrzymać kawałek terytorium Izraela, gdzie mogliby stworzyć liberalną kolonię BDSM. W razie przegranej są gotowi oddać archipelag wysp Vestmannaeyjar.

   Islandzki zespół oskarżony został także o antysemityzm przez posła Orena Hazana. Członkowie zespołu ogłosili niedawno w wywiadzie dla izraelskiej stacji telewizyjnej Reshet 13, że ich stanowisko dotyczące Izraela nie zmieniło się, ale nie zamierzają używać palestyńskich symboli na scenie w Tel Awiwie podczas swojego występu, bo nie o tym jest ich piosenka. W wywiadzie mówili także, że skoro Eurowizja nie jest politycznym wydarzeniem to partia Likud jest zespołem popowym, a premier Netanyahu głównym wokalistą. Zespół Hatari uważa także, że dzięki ich udziałowi w Eurowizji dyskusja na temat polityki w Izraelu będzie cały czas się utrzymywać. Nie sądzą jednak, że łamią zasady konkursu, a każdy utwór wykonywany na eurowizyjnej scenie może w jakiś sposób obrazić uczucia wielu ludzi.

   Jak już od dawna wiadomo Eurowizja zakazuje politycznych treści na scenie. Nie jest to jednak do końca przestrzegane przez artystów. Rok temu piosenki Włoch oraz Francji miały polityczny wydźwięk. Także w 2016 roku Rosja domagała się dyskwalifikacji ukraińskiej piosenki na temat deportacji Tatarów z Krymu w czasie II wojny światowej. EBU nie pozwoliło jednak reprezentantom Gruzji z 2010 roku zaśpiewać piosenki o tytule „We Don’t Wanna Put In” gdyż nawiązali w niej do rosyjskiego premiera Władimira Putina. Gruziński nadawca nie chciał jednak zmienić utworu i wycofał się z konkursu. Wkrótce dowiemy się jaka będzie decyzja izraelskiego rządu wobec Hatari.

   Skrajne reakcje w Europie wywołał też utwór „Hatrið mun sigra” („Nienawiść zwycięży”) oraz wizerunek zespołu. Grupa składa się z trzech członków: Klemensa Hannigana, Matthiasa Haraldssona i Einara Stefánssona. Określają siebie jako „Industrialny zespół BDSM”. Wykonują muzykę nawiązującą do stylu digital hardcore, punk rock i techno. Podczas koncertów mają na sobie lateksowe kostiumy sadomachistyczne. Zespół ogłosił, że poprzez swoją piosenkę chce walczyć z kapitalizmem. W utworze śpiewają o zbliżającej się zagładzie Europy, w której ostatecznie zapanuje nienawiść i pustka. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to zobaczymy zespół Hatari we wtorek 14 maja w pierwszym półfinale.

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze z Facebooka

Przejdź do paska narzędzi