Site Loader

Konkurs Piosenki Eurowizji często bywa utożsamiany z geopolitycznym głosowaniem, podczas którego kraje głosują na państwa, z którymi sympatyzują, mają wiele wspólnego lub których liczni przedstawiciele mieszkają na ich obszarze. Tradycyjnie co roku oglądamy wymianę punktów między Grecją a Cyprem, ale rzadko zauważamy… antygłosowanie. Najlepszym przykładem celowego okradania z punktów są Armenia i Azerbejdżan, które polityczną nienawiść przekładają na eurowizyjną niesprawiedliwość. Przytaczamy tło i historię ormiańsko-azerskich relacji na Eurowizji!

“Polityczna Eurowizja” to cykl artykułów, w którym przedstawiamy, jakie były relacje między Konkursem Piosenki Eurowizji a tematami i osobami kontrowersyjnymi, odpowiedzialnymi za dużą część światowej i europejskiej polityki. Ukryte przesłania, piosenki obalające reżimy, łamanie tabu i stawianie granic moralności i poprawności politycznej – zapraszamy na wędrówkę po nieuniknionej polityczności największego niesportowego show świata! 

Armenia zadebiutowała na Eurowizji w 2006 roku, a w ślad za nią dwa lata później poszedł sąsiedni Azerbejdżan. Kraje te od pokoleń toczą ze sobą spory wynikające z różnic kulturowych, lecz także politycznych. Echo wojny o Górski Karabach z lat 1988-1994 nadal trwa i nieustannie wywołuje napięcia międzynarodowe, w tym ciągle powracające incydenty zbrojne. Wzajemnie nienawidzące się kraje, kulturowo będące na dwóch różnych biegunach, przelewają konflikt na eurowizyjną punktację.

Przytoczmy statystykę: przez dziesięć lat wspólnych startów Azerbejdżan nigdy nie przyznał Armenii ani jednego punktu, a Armenia zagłosowała na Azerbejdżan tylko dwukrotnie, i to przez dwa pierwsze lata. W 2008 roku ormiański televoting przyznał Azerom w półfinale 9. miejsce, czyli dwa punkty. Z kolei rok później w Wielkim Finale reprezentanci Azerbejdżanu Aysel i Arash zajęli w głosowaniu widzów w Armenii 8. miejsce, czyli zdobyli 3 punkty, które po dodaniu głosów jurorów wystarczyły na 1 łączny punkt dla Azerbejdżanu. 

Rok 2009 nie był jednak wolny od kontrowersji, ponieważ w tzw. pocztówce reprezentantek Armenii widoczny był monument Menk’ enk’ mer lernerə położony w Stepenakercie na spornym obszarze Górskiego Karabachu. Po proteście azerskiej delegacji wycięto go z filmiku, ale w odpowiedzi Sirusho ogłaszając punktację z Armenii (w tym 1 punkt dla Azerów), stała na tle monumentu, a na celowo pokazywanej do kamery podkładce z wynikami naklejone było jego zdjęcie.

Powiedzieć, że politycznie zachowali się właśnie Ormianie, to powiedzieć za mało. Manifestacja konfliktu miała większą skalę w Azerbejdżanie, gdyż pomimo braku jakichkolwiek punktów przyznanych Armenii, służby bezpieczeństwa inwigilowały wszystkie osoby, które na nią zagłosowały. Pewien mężczyzna, którego w tej sprawie przesłuchiwano w Ministerstwie Bezpieczeństwa Narodowego w Baku, przyznał, że służby mają dane osobiste 43 osób, które w sobotę głosowały na Armenię. Wszystkie zostały określone jako “antypatrioci, będący potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa”. Informacje te potwierdziły władze. Z kolei w Armenii na Azerbejdżan bez żadnych konsekwencji swoje głosy oddało 1065 osób.

W kolejnych latach kraje w ogóle na siebie nie głosowały, a złą atmosferę podsyciło zwycięstwo Azerbejdżanu na Eurowizji w 2011 roku. Jednocześnie Armenia po raz pierwszy nie awansowała do finału. Kraj początkowo potwierdził swój udział w Eurowizji w azerskiej stolicy Baku, ale ostatecznie wycofał się ze stawki, pomimo wszelkich zapewnień organizatorów o gwarancji bezpieczeństwa dla ormiańskiej delegacji.

Skandal wywołało prawdopodobne przyłapanie Azerbejdżanu na kupnie głosów, co miało się odbywać regularnie poprzez wykupywanie kart SIM nawet od 2009 roku w różnych państwach, głównie na obszarze Białorusi i Litwy. Nagranie z próby przekupstwa trafiło z rąk portalu 15min.lt prosto do Europejskiej Unii Nadawców, która jednak z braku dowodu pochodzenia uczestników incydentu nie wszczęła żadnych działań. Ponadto, pojawiły się pogłoski o niezadowoleniu Rosjan z braku punktów od Azerbejdżanu w 2013 roku, pomimo zapłaty. Sprawa zamiast ucichnąć, była szeroko podsycana komentowana w mediach, co zapoczątkowała przypadkowo zamieszana w odkrycie sprawy reprezentantka Wielkiej Brytanii Bonnie Tyler; interweniowali prezydent Azerbejdżanu i rosyjskie MSZ, ostatecznie zrzucając winę na jurorów, którzy przekreślili sfałszowane wyniki głosowania azerskich telewidzów, wg których Rosja miała zdobyć 10 punktów. Od 2014 roku Europejska Unia Nadawców publikuje szczegółowe rankingi głosowania poszczególnych członków jury i telewidzów.

Odsłonięcie dokładnych wyników w Armenii i Azerbejdżanie doprowadziło do dopatrzenia się przez media i fanów konkursu jednolitego poziomu oceny każdej piosenki przez teoretycznie niezależnych jurorów. Każda z propozycji zajmowała w rankingu poszczególnych jurorów podobne miejsce, co przedstawiamy na przykładzie wyników głosowania azerskich jurorów w 2015 roku. W przypadku wszystkich utworów żaden z jurorów nie wszedł w drogę pozostałym – wszyscy głosowali bardzo podobnie.

Głosowanie jurorów w Azerbejdżanie – finał Eurowizji 2015 (opracowanie własne)

Ujawnienie szczegółów głosowania odsłoniło też jeszcze brutalniejszą prawdę: każdy z pięciu ekspertów w Armenii co roku umieszcza Azerbejdżan na ostatnim miejscu w swoim rankingu; tak samo dzieje się w przypadku głosów telewidzów. Identyczna praktyka ma miejsce w Azerbejdżanie. Zdarzyły się nieliczne wyjątki, które i tak nie zmieniły faktu nieuczciwości i celowego zabierania sobie punktów.

Wyjątkowe odstępstwo w ormiańskim głosowaniu zdarzyło się trzykrotnie: w 2016 roku jeden z jurorów umieścił Azerbejdżan na 19. miejscu, co przy czterech ostatnich miejscach i tak pozostawiało Samrę Rahimli na ostatnim miejscu; z kolei w półfinałach Eurowizji 2017 i 2018 Azerbejdżan w ormiańskim televotingu zajmował… przedostatnie miejsce, a w 2019 roku Ormianie uplasowali go na miejscu jedenastym w półfinale i osiemnastym w finale; Azerowie odstąpili od zasady tylko raz: w półfinale Eurowizji 2016 Iveta Mukuchyan zajęła “aż” 14. miejsce w głosowaniu telewidzów.

Półfinał ten miał szczególne znaczenie, ponieważ w jego trakcie Iveta trzymała w green roomie flagę spornego Górskiego Karabachu, co wywołało spore protesty ze strony Azerów i liczne naciski ze strony mediów zgromadzonych w Sztokholmie. Choć nie łamało to wówczas regulaminu Eurowizji (zakaz spornych flag wszedł w życie po incydencie), mówiono dużo o możliwej dyskwalifikacji Armenii, a flagę wymazano później z oficjalnego nagrania konkursu na DVD.

Image
Iveta Mukuchyan z flagą Górskiego Karabachu, 2016 (źródło: Twitter)

W 2018 roku spodziewano się polepszenia eurowizyjnych relacji między krajami, gdyż obaj komentatorzy naturalnie komentowali występy wrogich państw, po raz pierwszy normalnie wymawiając ich nazwy. W ramach projektu polepszania ogólnych stosunków ormiańsko-azerskich media podawały informacje o planach doprowadzenia do w pełni uczciwego oceniania ich występów na Eurowizji. Tak się jednak nie stało i Srbuk zajęła ostatnie miejsce w rankingach wszystkich jurorów oraz telewidzów w Azerbejdżanie, co spotkało również Chingiza w głosach jurorów z Armenii.

źródła: wiwibloggs.com, eurovision.tv, Wikipedia, informacje własne

Kamil Polewski

Mam 17 lat, a Eurowizję oglądam od dziecka - pierwszy konkurs, który pamiętam, to 2006 rok i występ Anny Vissi. Fanem stałem się w 2014 roku, a już dwa lata później śledziłem Eurowizję bardzo dogłębnie. Moje ulubione utwory to "1944", "Arcade" i "Quedate conmigo". Na co dzień jestem uczniem klasy społeczno-prawnej I LO w Inowrocławiu, interesuję się polityką, geografią i historią, a także językami obcymi i Skandynawią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *